Wierzyć,się nie chce, że ten ponoć samouk, który zaczynał działalność artystyczną w ruchu punkowym, potrafi po latach upartego wspinania się w górę i prób z różnymi gatunkami, tworzyć tak wysublimowany rodzaj . Właściwie niezmiennym pozostał tylko jego wysoki baryton, lekko chropowaty, rozwibrowany, choć pełen tkliwości. Obecnie Costello to wysoko ceniony kompozytor, autor liryczny, aranżer, producent, dyrygent a także skuteczny pianista. Na omawianym kompakcie artysta nie szczędzi głosu i to głos dominuje w każdym utworze. Niekiedy akompaniuje mu tylko fortepian, innym razem jazzowe komba (m.in. Peter Erskine - perkusja, Lee Konitz -saks. altowy, Lew Soloff - flugelhorn, Brad Jones - kontrabas, oraz stary kumpel Ste-vie Nieve - fortepian), smyczkowy Brodsky Ouartet, lub pokaźna orkiestra smyczkowa. Tuzin wypełniających album wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Posiada w sobie kameralny nastrój, pojawiają się stonowane solówki jazzowe, lekko przebija ekspresja rockowej ballady. To co proponuje Costello jest po prostu piękne dla wszystkich tych co posiadają w duszy ten magiczny kluczyk do skarbca z ukrytymi przez niego wspaniałościami. Kogo ta nie bierze, nie przekonuje tembr głosu i umiejętność łączenia różnych elementów, tego też nie przekona najbardziej żarliwa recenzja. Zadbano o wyjątkowo staranną realizację techniczną. Na dodanym krążku dvd można zobaczyć autora śpiewającego przy fortepianie obsypanym jesiennymi liśćmi.
komentarze (0) | dodaj komentarz